KONKURS Zobacz wyjątkowy projekt naTemat i wygraj laptopa

Religia w szkole

W okresie międzywojennym, we wschodniej Polsce do szkoły przychodzili jednocześnie pop, rabin i ksiądz, dzieci dzieliły się na trzy, często prawie równoliczne grupy i zaczynały się lekcje religii. Szkoła umożliwiająca organizację tych zajęć - wybieranych zależnie od wyznania - uczyła jednocześnie tolerancji i poszanowania do wyznań innych niż własne, wyznań kolegów i koleżanek z ław szkolnych.

Powrót religii do szkoły w 1990 roku, przypomniany obecnie przez wprowadzającego tę zmianę ministra edukacji - profesora Henryka Samsonowicza - w Gazecie Wyborczej, także stworzył możliwość organizowania w szkole religii różnych wyznań oraz do tego etyki, zależnie od deklaracji rodziców. Finansowanie wynagrodzeń duchownych prowadzących zajęcia z religii zostało wprowadzone później, przez rząd SLD. Jednak zarówno za kierowanie do szkół odpowiednio przygotowanych katechetów, jak i za realizowane na lekcjach religii programy nauczania odpowiadają poszczególne Kościoły.

Wśród uczących religii są bardziej i mniej dydaktyczne utalentowani, tak jak i wśród nauczycieli każdego innego przedmiotu. Jedni umieją do swoich przedmiotów zachęcić, rozbudzać uczniowskie zainteresowania. Inni czasem raczej zniechęcają i nudzą. Dyrektor szkoły dobierając, nadzorując, nagradzając, motywując nauczycieli, wywiera kluczowy wpływ na poziom pracy szkoły i ponosi za to odpowiedzialność. Czy w takim samym stopniu, jak za lekcje innych przedmiotów, może ponosić odpowiedzialność za poziom pracy na lekcjach religii?

Kościół nie jest kompetentny w zakresie dydaktyki. Nie jest też do końca świadomy, jakie treści przekazywać młodym ludziom - te najbardziej dyskusyjne zdania, jakie wypowiedział Profesor Samsonowicz w wywiadzie zatytułowanym Religia w szkole: grzechy główne, zostały w wydaniu papierowym wyróżnione. Mimo wszystko w sprawie lekcji religii swojego wyznania musi być najbardziej kompetentny. Trudno czynić odpowiedzialnymi za ocenianie i wyznaczanie celów nauczania religii dyrektora szkoły czy urzędnika odpowiedzialnego za nadzór pedagogiczny, którzy mogą być przecież osobami niewierzącymi czy innego wyznania.

Na poszczególnych Kościołach oraz na prowadzących zajęcia z religii spoczywa szczególna odpowiedzialność. Dobrze, jeśli osoba ucząca religii pomaga zespołowi nauczycieli w kwestiach wychowawczych, uczestniczy w życiu szkoły i ma konstruktywny wkład w dobrą atmosferę, ducha współpracy i osiąganie wspólnych celów. Jednak prowadzący zajęcia z religii mają zadanie umacniać w konkretnej wierze. Nauczyciele innych przedmiotów mogą być różnych wyznań, mają prawo być niewierzący. Czasem trudno wtedy o uzgadnianie wspólnych celów, obiektywne ocenianie pracy uczącego religii. Dyrektor szkoły, nawet jeśli czuje się kompetentny - jest osobą religijną - formalnie nie może być uznany za osobę bardziej kompetentną od prowadzących i nadzorujących zajęcia z religii z ramienia konkretnego Kościoła, szczególnie w kwestii celów ich pracy. Ma także prawo z tymi celami się nie zgadzać.

Liczba młodych ludzi chodzących na religię, szczególnie tych trochę starszych uczniów, jest wprost zależna od jakości pracy katechetów. Kiepski katecheta może także zniechęcić do chodzenia do kościoła. Jednak nie jest zadaniem państwa decydować o celach i treściach nauczania wprowadzanych na religii. Są to zajęcia dodatkowe, wybierane na podstawie deklaracji co do wyznania.

Kościoły i związki wyznaniowe muszą być świadome, jakie treści i w jaki sposób chcą przekazywać młodym ludziom na zajęciach z religii. Od tego zależy ich byt, liczebność ich wyznawców w przyszłości. Jeśli tak życzliwa sprawie religii w szkole osoba, jak profesor Samsonowicz, krytycznie ocenia obecny sposób nauczania religii, na pewno jest to powód do refleksji, ale w Kościele. To Kościół musi zaprosić możliwie najbardziej kompetentnych specjalistów do dyskusji na temat modernizacji nauczania religii, jeśli chce, aby religia była przedmiotem dla uczniów bardziej atrakcyjnym i naprawdę umacniającym ich w wierze. Zaś administracja państwowa może tylko tworzyć warunki, aby te lekcje się odbywały. Może się zdarzyć, że nie będą one interesujące dla uczniów i przestaną oni na nie chodzić. Przerzucenie odpowiedzialności za to na państwo byłoby nieporozumieniem.

Czy zajęcia z religii mogą odbywać się poza szkołą, na przykład na terenie parafii?
Obecny stan prawny umożliwia realizowanie zajęć religii poza szkołą. Samorządy finansują również na przykład zajęcia religii prawosławnej czy ewangelickiej, realizowane w parafiach, najczęściej tam, gdzie liczba dzieci danego wyznania w szkołach jest relatywnie mała i na te same zajęcia chodzą dzieci z różnych szkół. Poza szkołą bywają realizowane także lekcje innych przedmiotów. Nauczyciel wychowania fizycznego czasem regularnie korzysta z obiektów sportowych miejskiego ośrodka sportu, nauczyciel przyrody prowadzi zajęcia w parku czy lesie, nauczyciel historii w muzeach. Program kształcenia często lepiej i efektywniej realizować można poza szkołą. Także pewnie program religii. W plan organizacji pracy szkoły można wpisać również zajęcia realizowane systematycznie poza szkołą. Dyrektor szkoły oraz przedstawiciel konkretnego Kościoła muszą się tylko w tej sprawie porozumieć.

Czy lekcje religii mogą odbywać się przed lub po innych, obowiązkowych dla uczniów lekcjach?
Dyrektor szkoły odpowiada za zorganizowanie zajęć dydaktycznych w możliwie dogodny dla uczniów sposób i także za zapewnienie opieki i bezpieczeństwa wszystkim uczniom szkoły. Jeśli nie wszyscy uczniowie danej klasy uczestniczą w zajęciach religii, ci nieuczestniczący muszą mieć zapewnioną podczas tych lekcji opiekę lub inne zajęcia (na przykład etykę) lub właśnie możliwość przebywania w tym czasie domu (czyli usytuowanie religii przed lub po innych lekcjach).

Jeśli liczba uczniów wybierających lekcje religii konkretnego wyznania stanowi mniejszą część klasy, religia może również odbywać się w grupach międzyklasowych czy międzyszkolnych.

Dyrektor szkoły odpowiada za układanie planu zajęć, zorganizowanie religii bądź etyki wszystkim zainteresowanym. Organ prowadzący szkołę publiczną musi takie zajęcia sfinansować. Możliwe są bardzo różne rozwiązania organizacyjne, zależne od warunków w danej szkole - jej wielkości, liczby oddziałów, pomieszczeń, uczniów, nauczycieli.

Jaka liczba godzin religii powinna być uczniom zapewniona?
Szkoły publiczne, zgodnie z aktualnym stanem prawnym, powinny zapewniać uczniom 2 godziny religii tygodniowo. W wyjątkowych wypadkach, na podstawie porozumienia dyrektora z odpowiednim Kościołem, liczba ta może być mniejsza. Szkół niepublicznych nie obowiązują ramowe plany nauczania dla szkół publicznych i tam często godzin tych jest mniej.

W wypadku właściwie każdego przedmiotu liczba godzin to temat drażliwy. Przedstawiciele konkretnych dziedzin akademickich zawsze reprezentują przekonanie, że właśnie ich przedmiot jest bardzo ważny i powinien mieć więcej godzin. Gdyby uwzględnić wszystkie ich postulaty przeciętny gimnazjalista powinien spędzać w szkole zamiast około 30 godzin - które jest pewnie w stanie spędzić względnie efektywnie - przebywać tam prawie dwa razy tyle. Niewdzięczny jest obowiązek wyważenia tu wszystkich racji i szukania kompromisu pomiędzy zwolennikami poszczególnych dziedzin. Decyzja o liczbie godzin ma także wpływ na zakres treści koniecznych do wprowadzenia, możliwych do zmieszczenia w danym czasie.

Trudno jednak czasem przeciętnemu gimnazjaliście wytłumaczyć, dlaczego mniej niż religii ma na przykład fizyki, biologii czy chemii. Być może sposobem na zmiany jakościowe w nauczaniu religii mogłaby być inicjatywa - szczególnie w miejscach, gdzie następuje odpływ młodzieży z lekcji religii i jest kłopot z jakością pracy niektórych katechetów - skorzystania tam z możliwości zmniejszenia liczby godzin tygodniowo i postawienia na najbardziej utalentowanych nauczających, wybrania do tej pracy tych, którzy naprawdę dobrze się w niej odnajdują i wyróżniają się efektami?

W jaki sposób organizacja religii może być zgodna z oczekiwaniami uczniów i rodziców?
Realizowanie zajęć religii w szkole jest dla religijnych uczniów i ich rodziców po prostu wygodne. Najpewniej przede wszystkim dlatego w sondażu przeprowadzonym przez Newsweek przeważają zwolennicy tego rozwiązania. Są regiony naszego kraju, poszczególne szkoły i parafie, gdzie wszystko działa bardzo dobrze. Jednak jeśli pojawiają się również oczekiwania i opinie przeciwne, jeśli w niektórych szkołach i klasach odsetek korzystających z lekcji religii wyraźnie się zmniejsza, tam trzeba wyciągać wnioski i proponować być może jakieś mniej typowe rozwiązania organizacyjne, mogące pomóc jakości zajęć i lepiej realizujące oczekiwania konkretnych uczniów i rodziców. W interesie całego systemu edukacji, jakości wychowania w polskich szkołach, jest, aby wszystkie, również te nadobowiązkowe zajęcia, były jak najlepszej jakości, a sposób zorganizowania lekcji religii jak najlepiej wychodził naprzeciw oczekiwaniom zainteresowanych uczniów i ich rodziców.

Wychowanie - ważne zadanie szkoły
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ReligiaEdukacja
Skomentuj